2010
Artykuł czytano 5 733 razy i oceniono
Zacznijmy od tego, cóż to właściwie jest wirtualizacja. Otóż, mówiąc najprościej jak tylko można, jest to możliwość uruchomienia na jednej maszynie napędzanej właściwie dowolnym systemem operacyjnym (Windows, Linux, MacOS), drugiego systemu zainstalowanego na wirtualnej maszynie, 'wyodrębnionej' z naszego komputera, nad którą mamy władzę absolutną. Jeżeli nasz pecet jest dostatecznie mocny, nic nie stoi na przeszkodzie, aby uruchomić na nim więcej niż jedną wirtualną maszynę. Innymi słowy jest to „komputer w komputerze”. Taki wirtualny komputer możemy wyłączyć kiedy chcemy, zrestartować, zmienić jego parametry – zupełnie jak jego fizyczne odpowiedniki. Wirtualizacja jest przyszłością dla dużych koncernów jak i tych niewielkich firm niemających wystarczająco funduszy, aby inwestować w nie wiadomo ile jednostek centralnych. Zamiast tego można dużo zmniejszyć koszty za pomocą właśnie techniki wirtualizacji.
No dobrze, firmy firmami, ale tak właściwie po co to się nam przyda i jaki to ma związek z Ubuntu, możesz zapytać. Już tłumaczę. Czy nie miałeś nigdy, Drogi Czytelniku, chęci przetestowania jakiegoś chwalonego systemu operacyjnego, a zawsze powstrzymywało Cię ryzyko popsucia czegoś? Lub też potrzebowałeś drugiego systemu operacyjnego, powiedzmy Windowsa, jednak nie chciałeś lub nie miałeś możliwości zainstalować go na drugim dysku twardym? Dzięki programom takim jak VirtualBox (mówię takim jak, bo jest ich znacznie więcej, w tym miejscu przytoczę choćby płatny VMWare lub Microsoft Virtual Machine na platformę Windows. VirtualBox jest moim faworytem, ponieważ jest dobry, intuicyjny i darmowy oraz obsługuje wszystkie platformy) daje nam właśnie taką możliwość. Przejdźmy teraz do omówienia jego możliwości.
Oficjalna witryna programu to VirtualBox.org, gdzie możemy oczywiście ściągnąć paczkę .deb przygotowaną specjalnie dla naszego systemu. Samego procesu instalacji w tym artykule omawiał nie będę z tego względu, że jako użytkownik Ubuntu, który jest zainteresowany wirtualizacją, na pewno nie jeden raz miałeś z czymś takim do czynienia, jeżeli nie – na tej stronie na pewno znajdziesz inny artykuł w którym przeczytasz o tym coś więcej, proces jest naprawdę banalnie prosty. Zatem, po instalacji naszym oczom ukazuje się główny kokpit programu:
Aby stworzyć nowego wirtualnego peceta kliknij przycisk „Nowa”. Dalej za rączkę prowadzi nas prosty kreator, nie powinieneś mieć trudności. Pozwól że opiszę jedynie najważniejsze z opcji. Już na samym początku trzeba podać nazwę maszyny, która może być dowolna oraz typ systemu i wersję (Linux, Windows etc.). W następnym kroku kreator prosi nas o podanie ilości pamięci RAM – tutaj nie warto 'szarżować', ponieważ warto pamiętać, że jeżeli wirtualna maszyna jest uruchomiona współdzieli ona pamięć RAM z główną maszyną. Również nie można dać za mało pamięci, bo system nie będzie pracował wydajnie, dla przykładu: dla Windows XP optymalne będzie 192 MB pamięci. Dalej tworzymy wirtualny dysk twardy, wybieramy "Stwórz nowy" oraz zaznaczamy "Obraz dynamicznie rozszerzany", wybieramy jego rozmiar w zależności od systemu operacyjnego, który zamierzamy zainstalować, w tym przypadku pomocne może być www.google.pl i tematyczne fora dyskusyjne.
Kiedy stworzyliśmy już wirtualną maszynę, możemy pogrzebać jeszcze w jej opcjach, klikając na nią prawym przyciskiem myszy i wybierając Ustawienia, możemy dla przykładu zwiększyć jej pamięć video oraz włączyć akcelerację 2D i 3D co polecam zrobić jeżeli nasza karta graficzna na to pozwala (tzn. jeżeli mamy kartę ATI może być problem, ze względu na brak odpowiedniego wsparcia dla systemów Linux przez tego producenta). Jeżeli planujemy instalację systemu, polecam również mieć dany system w postaci obrazu płyty ISO, wtedy w ustawieniach wystarczy zamontować dany obraz w sekcji Nośniki. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby napędem w naszej wirtualnej maszynie był także nasz fizyczny napęd CD bądź DVD. Warto nadmienić, że system, który instalujesz na wirtualnej maszynie, jeżeli nie jest darmowy, musi być oryginalny, instalując pirackie oprogramowanie na takiej maszynie łamiesz prawo w identyczny sposób jakbyś instalował go na fizycznie istniejącym komputerze. To taka drobna uwaga, teraz pora na uruchomienie naszej wirtualnej maszyny. Klikamy na nią dwa razy.
Jeżeli prawidłowo zamontowaliśmy obraz CD lub DVD z systemem operacyjnym, naszym oczom ukaże się ekran instalacji tego systemu. Tego procesu opisywał nie będę, ponieważ jestem przekonany, że nie raz już z tym się zetknąłeś, a jeśli nie – program VirtualBox to świetne środowisko, aby się tego nauczyć nie wyrządzając przy tym żadnych szkód (jednakże proces ten nie powinien nikomu sprawić trudności, ponieważ o ile nie instalujesz jakiegoś Slackware'a czy Gentoo to instalacja takiego systemu w VirtualBoxie najczęściej sprowadza się do klikania usilnie przycisku Dalej).
Podczas instalacji może się tak zdarzyć, że nagle Twój kursor „ugrzęźnie” w okienku wirtualnego peceta, wtedy uratuje nas prawy CTRL, który nazywany jest przyciskiem hosta. Kombinacja CTRL+F wyłącza lub włącza pełny ekran.
Przyjmijmy, że mamy zainstalowany już świeży system, pozostaje instalacja tzw. „guest addictions” co pozwoli nam skalować okno do rozmiarów naszego monitora i znacznie ułatwi nam komunikacją pomiędzy komputerem głównym a wirtualną maszyną. Można to zrobić klikając CTRL+D kiedy nasz system jest już uruchomiony.
Pozostaje ostatnia kwestia – współdzielenie katalogów, czyli katalogi, dzięki którym możemy swobodnie wymieniać pliki pomiędzy naszym komputerem a wirtualną maszyną. Możemy to zrobić wchodząc w „Urządzenia” i wybierając „Współdzielone katalogi...”. Kiedy dodamy taki katalog, musimy jeszcze dodać go w naszej wirtualnej maszynie. Ponieważ adresatem mojego artykułu jest użytkownik Ubuntu, przyjmę że systemem jaki zainstalowaliście na wirtualnej maszynie jest Windows, w naszym przypadku Windows XP choć w sumie może być jakikolwiek nowy Windows (nowy w sensie nie 95, 98, ale myślę że takowych nikt już nie używa). Wchodzimy w „Mój komputer" -> „Narzędzia” -> „Mapuj dysk sieciowy..” i wpisujemy „\\vboxsvr\nazwa” (bez cudzysłowia naturalnie) gdzie „nazwa” to nazwa folderu jaki dodaliśmy do listy współdzielonych.
No i to by było chyba na tyle, mam nadzieję, że mój poradnik przybliżył Cię w pewnym stopniu do tematu wirtualizacji, w razie jakichkolwiek problemów śmiało pisz w komentarzach, lub na mój adres e-mail: psajdi1@wp.pl. Zainteresowanych oraz znających język angielski zapraszam również to przejrzenia dokumentacji programu VirtualBox, którą znajdziecie na stronie, którą już zresztą w tym artykule podawałem: www.virtualbox.org. Pozdrawiam
Zobacz także:
Na każdy komentarz postaramy się udzielić odpowiedzi w ciągu 24 godzin od momentu wysłania.
Mile widziane komentarze z uwagami lub informacjami o rozwiązaniu problemu.





Rejestracja
Zapomniane hasło






Przecież informacje o tym co i jak są zawarte w pomocowym pdf-ie do virtualboxa.
Auch: "instalacja tzw. „guest addictions”" - no więc nie instaluje się gościnnych uzależnień.
Szkoda, że nie został opisany sposób podpięcia pendrive'a tak, by był widziany w wirtualizowanym systemie.
tgi: faktycznie to dobry temat, z chęcią opiszę go w następnym artykule
podpięcie PEN-a, proszę:)
po pierwsze trzeba doinstalować pakiet
[b]Oracle_VM_VirtualBox_Extension_Pack-4.0.0-69151.vbox-extpack[/b]
po zainstalowaniu z konsoli wydajemy polecenia
[b]KARMIC 9.10[/b]
następnie
i dopisujemy
Następnie reboot i już działa USB 2.0
Prosiłbym o edycję przez admina poprzedniego mojego postu bo się rozpędziłem i zapomniałem napisać, że trzeba zainstalować virtualbox-4.0
już podaje procedurę, na początku jeżeli mamy innego Vbox-a to go odinstalowujemy za pomocą menagera pakietów a nastepnie: