Shuttleworth: „Nie jestem przekonany do modelu rolling release”

Mark Shuttleworth

Mark Shuttleworth na swoim blogu napisał, że nie jest przekonany do modelu rolling release.

Idea wprowadzenia modelu „rolling release” w Ubuntu istnieje od wielu lat. Jest ona jedną z najpopularniejszych próśb członków naszej społeczności. I również członków zespołu Canonical, którzy w większości wywodzą się ze społeczności i dzielą te wartości.

Zdaniem Marka, model rolling release nie jest w ogóle żadnym modelem wydawniczym. Dalej dodaje:

W tym roku temat wypłynął ponownie i biorąc pod uwagę poziom zainteresowania, wsparłem zespół inżynierów Canonical, aby zgłębili temat, mocne i słabe strony, oraz to, jak możemy go (model) wdrożyć. Rick wysunął swoją propozycję w zeszłym tygodniu. Jest jasne, że Rick jest silnym zwolennikiem tego pomysłu, ale nie jest jedynym decydentem. To nonsens przedstawiać propozycję Ricka jako ostateczne stanowisko dla Ubuntu.

Jednocześnie dość jasno określa siłę Ubuntu:

Ubuntu jest grupą ludzi, których łączy jeden cel. To od nas zależy jak go osiągniemy i każdy może powiedzieć do czego może i chce się przyczynić. Wkład Canonical jest ogromny. To po prostu bez sensu mówić, że Canonical „ma co chce” bardziej niż ktokolwiek inny. Cholera, przez połowę czasu *JA* nie miałem dokładnie tego, co chcę. To w ten sposób nie działa: wiele osób pracuje najlepiej jak może, czego rezultatem jest Ubuntu.

Połączenie Canonical i społeczności jest tym, co sprawia, że jest to niesamowite. Istnieje wiele dystrybucji tworzonych wyłącznie przez społeczność. I wow, są one pełne polityki, złości, frustracji, przekupstwa i rozczarowania. Dlaczego? Bo ludzie są ludźmi, praca jest trudna, a współpraca jeszcze trudniejsza. W rzeczywistości, w większości czysto społecznościowych projektów, które widziałem i do których przystąpiłem, najpopularniejszym zachowaniem jest: „gdybyśmy tylko mieli kogoś, kto mógłby wykonać ciężką pracę„. Ubuntu ma od tego Canonical i dzięki połączeniu naszych wspólnych wysiłków stało się najpopularniejszą dystrybucją dla fanów Linuksa.

Jeśli zrobiłeś wszystko do Ubuntu co chciałeś, idź dalej.

Szansa jedna w życiu

Wszyscy, których szanuję w open source mają jedno wspólne marzenie: chcą, aby wolne oprogramowanie stało się normą, nie wyjątkiem. Jedyną drogą jaką widzę, aby to się spełniło jest Ubuntu, dlatego poświęcam mu cały mój czas i to samo robi wiele innych osób.

[…]

Najgłupszą rzeczą jaką można powiedzieć jest: „Linux musi być trudny, by być niedostępnym”.

To, czym jestem naprawdę zainteresowany, to ta jedyna szansa w życiu, aby stworzyć wolną i otwartą platformę, będącą LIDEREM zarówno na rynku użytkowników indywidualnych jak i przedsiębiorstw.

Pełny wpis znajduje się tutaj Not convinced by rolling releases.
Jeżeli powyższy artykuł nie rozwiązał lub rozwiązał częściowo Twój problem, dodaj swój komentarz opisujący, w którym miejscu napotkałeś trudności.
Mile widziane komentarze z uwagami lub informacjami o rozwiązaniu problemu.
  • Pepe

    Shuttleworth coraz bardziej przypomina mi Jobsa. „Ja jestem Ubuntu, społeczność ma robić to co ja chcę i nie przeszkadzać.” Rolling release jest bardzo niemarketingowe. Co pół roku wydawany jest system z szumem medialnym. To darmowa reklama. Nie ważne, czy jest gotowy, czy nie. Poprawki zawsze można wydać później. Ci którzy pozostają przy starszej wersji muszą przejść na nową wersję, chcąc mieć aktualne aplikacje.
    Rolling release dałoby nam oprócz poprawek, też koniec z setkami PPA, by mieć nowe programy. Ale Pan Ubuntu ma swoje plany. Dla Canonicala to więcej pracy nad aktualizowaniem paczek i mniej reklamy.
    Ciekawe, co dalej będzie ze zgodnością Ubuntu z pozostałymi linuksowymi dystrybucjami i oprogramowaniem dla nich. Ubuntu coraz bardziej odsuwa się i odgradza od innych projektów.

    • http://ubuntu-dev.pl Michal

      No szkoda żeby kilkaset ludzi rządziło Ubuntu jak chce, wtedy to by nie było porządku.
      Jedna osoba musi mieć wizje, a jak nie odpowiada zawsze możesz przejść na jedną z kilkuset innych dystrybucji które różnią się tylko managerem pakietów.

      • Pepe

        Już to zrobiłem, bo Compiz zarzyna mi laptopa. Na stacjonarce jeszcze się wstrzymam.

    • Soren

      Poniekąd masz rację ale czy to coś złego? Zobacz gdzie dziś jest Apple! Zobacz gdzie dziś są inne dystrybucje tworzone prawie wyłącznie przez społeczność.

      Mark próbuje stworzyć swój system, swój ekosystem i póki co idzie całkiem nieźle.
      Jest marketing, jest rozpoznawalność są plany na przyszłość.

      Nie zachowujmy się jak dzieci albo „nerd prawiczek” dla którego flagi USE są święte. System jest po to by go używać, tego chcą konsumenci (popatrz na Windows, popatrz na OS X).

      Jeśli ktoś czuje silną potrzebę by samemu wgrać x server na goły system lub decydować co będzie grać w głośnikach alsa czy cokolwiek innego ma do tego prawo i ma wybór: X dystrybucji oferuje takowy.

      Dajmy Canonical robić ich robotę i realizować ich idee, to rynek (nie społeczność) zdecyduje czy się opłacało czy nie.

      A kompatybilność z innymi dystrybucjami? pieprzyć ją, mam gdzieś czy na opensuse da się uruchomić unity czy nie, czy w przyszłości da się uruchomić mir czy nie.

      • Pepe

        Dlatego używam jeszcze Ubuntu, bo nie jest (jeszcze) produktem, w którym personalizacja sprowadza się do zmiany tapety.
        Ubuntu (jeszcze) daje sporo wolności i swobody, bo mimo prostoty nadal jest Linuksem dla geeków i nerdów GNU/Linuksem), na którym oprócz Unity można uruchomić cokolwiek innego, GNOME, KDE itd. Bo mimo kilku nowych rozwiązań, nadal mogę korzystać ze starych, znanych mi z innych dystrybucji.
        Canonical zaczyna coraz bardziej odcinać się od linuksowego pochodzenia, dzięki któremu przecież Ubuntu powstało i działało tyle lat.
        Rozumiem, że Shuttleworth ma jakąś wizję „swojego” systemu, ale zbyt często się ona zmienia.
        PS
        Przepraszam, że mam jakieś obawy co do (jeszcze) mojej ulubionej dystrybucji.
        Przepraszam, że mam własne zdanie i w dodatku odmienne od wielkiego guru.
        Przepraszam, że nie wiem co to flaga USE ;)

  • emeritus

    Mark Shuttleworth wyraził się jasno:nie ma miejsca dla malkontentów w społeczności Ubuntu. Nie podoba się? Odejdźcie.
    No i w sumie ma rację.Chyba go posłucham.

    „Będziecie się śmiać choćbyśmy mieli was załaskotać na śmierć”.

  • Yuri20

    Ja go odebrałem w ten sposób, że on nie ma najmniejszej chęci sugerowania się pomysłami społeczności.

    • http://www.ubuntu-pomoc.org Łukasz Schmidtke

      Bardziej: „Pamiętajcie, że ostatnie słowo należy do mnie”.

    • Soren

      ubuntu brainstorm działa, możesz wyrazić swoje zdanie nikt ci tego nie broni a jak komuś się spodoba to może wcielą to w życie. Jak nie to nie co w tym złego? Ma być tak jak chcesz Ty? Jak chce społeczność? Bo co? Nikt nikogo nie zmusza do używania ubuntu.

      Na miejsce jednego takiego malkontenta który uniesie się”honorem” i porzuci ubuntu znajdzie się 10 zwykłych zadowolonych użytkowników których nie interesuje czy obraz wyświetla x.org, wayland czy mir. Grunt żeby to dobrze działało.

      • emeritus

        Nie stawiałbym na to że w miejsce jednego malkontenta znajdzie się dziesięciu zadowolonych.

        • Soren

          Wiesz co cały rynek systemów operacyjnych mówi wprost przeciwnie. Zobacz ile ograniczeń ma windows a ile osx a zadowolonych użytkowników jest na pęczki.

          • emeritus

            Na pewno dobrze sobie zdajesz sprawę z tego dlaczego tylu zwolenników ma Windows.Moim pierwszym komputerem była właśnie maszynka z Windowsem.Ha,ale to właśnie dzięki tej maszynce poznałem Linuksa,to trochę tak jak dzięki Internet Explorerowi ściągnąłem sobie Firefoxa:-)

  • Modrzew

    Od czasów bety Unity ciągle widzę deklaracje przechodzenia na inne linuksy. A jednak ciągle jest z kim dyskutować. Pytanie tylko, czy Ci malkontenci nie potrafią się jednak bez ubuntu obejść, czy większy jest napływ nowych linuksowcow.
    I skąd się bierze to marudzenie. Mark wkłada w ten system swoje pieniądze. Być może wie, że nie może finansowo udzwignac rolling releasow w tym momencie. Jeśli ktoś jest jednak pewny takiego rozwiązania, może sobie to Ubuntu wziąść, przerobić i wydać jako swoją wersję. W czym problem?

    • http://ubuntu-dev.pl Michal

      Część tych komentujących w ogóle Ubuntu nie używała, zacznijmy może od tego.

      • Soren

        Jedna połowa nie używa, a druga to zwykłe internetowe lamy narzekające a suma sumarum i tak nie potrafili by dobrze obsłużyć czegoś innego.

        Narzekanie dla narzekania jak sztuka dla sztuki.

  • emeritus

    To chyba dobrze że jest z kim podyskutować.Ubuntu był moim pierwszym Linuksem (7.04) i choć teraz na co dzień go nie używam to na jednym z dysków mam zawsze zainstalowanego najnowszego Ubunciaka żeby w wolnej chwili go trochę potestować.Śledzę też co się z tym systemem dzieje bo leży mi na sercu jak ta dystrybucja będzie wyglądała w przyszłości.Zdaję sobie sprawę że teraz cały wysiłek idzie w stronę zrobienia dobrego systemu na urządzenia mobilne z dotykiem ale ja osobiście na co dzień używam peceta i Ubuntu z Unity mi niespecjalnie pasuje.Byłoby chyba lepiej żeby system miał te podstawowe konfiguracyjne opcje i można by się było obejść bez dodatkowego oprogramowania typu Ubuntu Tweak żeby sobie zmienić wielkość czcionki albo wywalać z systemu jakieś elementy żeby się pozbyć appmenu zamiast sobie to po prostu wyłączyć.A jak się jeszcze przeczyta że mam sobie poszukać innej dystrybucji bo jestem malkontentem no to chyba trzeba będzie posłuchać i rzeczywiście skupić się na czym innym.

    • http://ubuntu-dev.pl Michal

      Zmiana wielkości czcionki w ustawieniach jest. Dla developera programu dużo lepiej jest jeśli użytkownik w Ubuntu ma do wyboru tylko kilka rodzajów wielkości czcionki, może wtedy nie wczytywać własnej czcionki do programu, tylko dać użytkownikowi wybór w ustawieniach.

      Tak więc w pewnym sensie Canonical upraszczając opcję, równocześnie je poszerzyło.

      Oczywiście nie każdy developer się tym sugeruje, ale z pewnością ci „mniejsi” developerzy, którzy tworzą aplikacje i mini gry tylko na potrzeby Centrum Oprogramowania Ubuntu, tak.

  • Soren

    A co do samego modelu rolling release to również jestem przeciwny.
    Ubuntu idzie w inną stronę, w stronę komercyjnego sukcesu i to się po prostu kłóci na wielu płaszczyznach.

    Jak dla mnie to mogliby tylko zmienić cykl wydawniczy na jedno wydanie co roku by faktycznie bardziej je dopracować.

  • http://maniu.com.pl maniu

    A ja mam w d… i nie jestem przekonany na cale rolling release. Dla mnie ważne żeby wydania LTS zostały tak jak jest i będzie git majonez ;) Ale widzę, że „prezes” ma gdzieś cała społeczność i zrobi tak jak będzie chciał ;)