Archiwum z miesiąca Lipiec, 2010:
Dodany przez: w Wygląd.
Artykuł czytano 820 razy i oceniono
beznadziejnysłabyprzeciętnydobryznakomity (brak ocen)
Loading ... Loading ...

Gdy w opcjach paneli GNOME ustawimy automatyczne ukrywanie, chowają się one, gdy nie są potrzebne, a pojawiają, gdy skierujemy kursor w miejsce, w którym powinny się znajdować. Jednak w niektórych sytuacjach możemy przypadkowo najechać myszką w miejsce panelu, a ten od razu się wysunie. Dlatego można opóźnić czas wysuwania i chowania paneli.

W tym celu użyjemy gconf-editor, wpisz w terminalu:

gconf-editor

Dodany przez: w Aplikacje - instalacja, Wygląd.
Artykuł czytano 3 465 razy i oceniono
beznadziejnysłabyprzeciętnydobryznakomity (brak ocen)
Loading ... Loading ...

Większość z nas ma zainstalowane Wine i pewne programy dla Windows. Wynika to z tego, że dość często programy nie mają swoich natywnych wersji. Domyślnie pliki *.exe wyglądają dość nieciekawie:

Domyślny wygląd ikon plików *.exe


Możemy to jednak łatwo zmienić, wystarczy zainstalować GNOME exe thumbnailer:

sudo apt-get install gnome-exe-thumbnailer

Jeżeli APT nie znajdzie programu to znaczy, że nie mamy dodanego odpowiedniego repozytorium, należy dodać je poleceniem:


Dodany przez: w Wygląd.
Artykuł czytano 6 082 razy i oceniono
beznadziejnysłabyprzeciętnydobryznakomity (brak ocen)
Loading ... Loading ...

Screenlets to aplikacja służąca do zarządzania gadżetami pulpitu. Przeznaczona jest głównie dla środowiska GNOME, gdyż KDE sam gwarantuje kilka gadżetów (podobnie jak Windows Vista czy Windows 7).

Kilka gadżetów w akcji (kliknij, aby powiększyć)

Możliwości:
- miernik CPU
- zużycie partycji
- informacje o transferze
- sprawdzenie poczty
- kalkulator
- ramka na zdjęcia
- kalendarz
- zegar analogowy lub cyfrowy
- notatki
- panel na wzór Conky, wyświetlający wiele informacji o systemie, m.in. data, godzina, użytkownik, uptime, system, jądro, model procesora, zużycie CPU/RAM/SWAP/partycji, IP, pobieranie i wysyłanie plików, poziom naładowania baterii, siłę sygnału WiFi, procesy w systemie - zaznaczam, że wszystko to dostępne jest za jednym kliknięciem - bez żadnej konfiguracji. Gadżet ten nazywa się Sysmonitor.

- hodowanie własnej roślinki
- radio
- wyświetlanie odtwarzanych utworów
- wyszukiwarkę plików
- kosz
- listę okien
- regulację głośności
- ...
i wiele wiele innych.


Dodany przez: w Inne.
Artykuł czytano 3 257 razy i oceniono
beznadziejnysłabyprzeciętnydobryznakomity (brak ocen)
Loading ... Loading ...

Oryginalny link - Dostępność w Ubuntu
Autor - QkiZ
Zdjęcia - qkiz.pl

Artykuł został umieszczony na stronie ubuntu-pomoc.org w ramach współpracy z blogiem qkiz.pl

Łatwo jest obsługiwać komputer mając obie ręce i oczy które ostro widzą. Gorzej jest jeśli klawiaturę musimy obsługiwać jednym palcem i niedowidzimy, a mimo to chcemy korzystać z techniki, surfować po Internecie, pisać dokumenty. Testuję opcje dostępności w Ubuntu.

Mało kto zwraca uwagę na możliwości dostosowania się systemu do człowieka w tym względzie. A możliwości Ubuntu w dostosowywaniu się do osób niepełnosprawnych są spore i warto o tym wiedzieć, niezależnie od tego czy potrafimy pisać obiema rękami i widzimy wszystko bez problemu.


Dodany przez: w Aplikacje - instalacja, Aplikacje - konfiguracja, System.
Artykuł czytano 6 402 razy i oceniono
beznadziejnysłabyprzeciętnydobryznakomity (brak ocen)
Loading ... Loading ...

Zacznijmy od tego, cóż to właściwie jest wirtualizacja. Otóż, mówiąc najprościej jak tylko można, jest to możliwość uruchomienia na jednej maszynie napędzanej właściwie dowolnym systemem operacyjnym (Windows, Linux, MacOS), drugiego systemu zainstalowanego na wirtualnej maszynie, 'wyodrębnionej' z naszego komputera, nad którą mamy władzę absolutną. Jeżeli nasz pecet jest dostatecznie mocny, nic nie stoi na przeszkodzie, aby uruchomić na nim więcej niż jedną wirtualną maszynę. Innymi słowy jest to „komputer w komputerze”. Taki wirtualny komputer możemy wyłączyć kiedy chcemy, zrestartować, zmienić jego parametry – zupełnie jak jego fizyczne odpowiedniki. Wirtualizacja jest przyszłością dla dużych koncernów jak i tych niewielkich firm niemających wystarczająco funduszy, aby inwestować w nie wiadomo ile jednostek centralnych. Zamiast tego można dużo zmniejszyć koszty za pomocą właśnie techniki wirtualizacji.

No dobrze, firmy firmami, ale tak właściwie po co to się nam przyda i jaki to ma związek z Ubuntu, możesz zapytać. Już tłumaczę. Czy nie miałeś nigdy, Drogi Czytelniku, chęci przetestowania jakiegoś chwalonego systemu operacyjnego, a zawsze powstrzymywało Cię ryzyko popsucia czegoś? Lub też potrzebowałeś drugiego systemu operacyjnego, powiedzmy Windowsa, jednak nie chciałeś lub nie miałeś możliwości zainstalować go na drugim dysku twardym? Dzięki programom takim jak VirtualBox (mówię takim jak, bo jest ich znacznie więcej, w tym miejscu przytoczę choćby płatny VMWare lub Microsoft Virtual Machine na platformę Windows. VirtualBox jest moim faworytem, ponieważ jest dobry, intuicyjny i darmowy oraz obsługuje wszystkie platformy) daje nam właśnie taką możliwość. Przejdźmy teraz do omówienia jego możliwości.

Oficjalna witryna programu to VirtualBox.org, gdzie możemy oczywiście ściągnąć paczkę .deb przygotowaną specjalnie dla naszego systemu. Samego procesu instalacji w tym artykule omawiał nie będę z tego względu, że jako użytkownik Ubuntu, który jest zainteresowany wirtualizacją, na pewno nie jeden raz miałeś z czymś takim do czynienia, jeżeli nie – na tej stronie na pewno znajdziesz inny artykuł w którym przeczytasz o tym coś więcej, proces jest naprawdę banalnie prosty. Zatem, po instalacji naszym oczom ukazuje się główny kokpit programu: